sobota, 2 maja 2015

Szukając Alaski


Przed chwilą przeczytałam kolejną książkę autorstwa Johna Greena, mowa tutaj o Szukając Alaski. Piszę tę recenzje, aby od razu przelać swoje uczucia po przeczytaniu tego dzieła na elektroniczną kartkę.
Tłumaczeniem na nasz język tej powieści zajęła się Anna Sak. Książkę wydano Dutton Juvenile w roku 2005. W Polsce zaś w październiku 2013 roku przez wydawnictwo Bukowy Las. Prawdopodobnie pojawi się ekranizacja tej powieści, jednak tylko obiło mi się to o uszy.


Miles to zwyczajny chłopak. Może nie tyle, co zwyczajny. Nie ma przyjaciół, w szkole większość osób go ignoruje. Ma obsesję na punkcie ostatnich słów wielkich osobistości oraz na poszukiwaniu Wielkiego Być Może. W końcu chłopak podejmuje decyzję, aby wyruszyć na poszukiwania Wielkiego Być Może. Myśli, że może uda mu się je znaleźć w szkole z internatem. Już pierwszego dnia poznaje Chipa, który prosi, aby nazywać go Pułkownik, Takumiego oraz niesamowitą dziewczynę o imieniu Alaska.
Od tej chwili wszystko w życiu chłopaka się zmienia. On i jego nowi przyjaciele przechodzą przez wiele przygód, które mogą się skończyć wydaleniem ze szkoły. Razem wyruszają na poszukiwanie Wielkiego Być Może.

"-Po tym wszystkim ciągle wydaje mi się, że jedyne wyjście to proste i szybkie wyjście - ale wybieram labirynt. Labirynt jest do bani, ale i tak go wybieram."

Szukając Alaski to debiut słynnego autora, na pewno większość z was czytała choć jedno jego dzieło. Zetknięcie z tą powieścią było moim czwartym spotkaniem z twórczością "Zielonego". Co mogę o niej powiedzieć?
Powieść wciąga, od pierwszych stron pochłania. Od początku występuje w niej humor, głupie komentarze głównego bohatera oraz ciągłe rozmyślania o wszystkim i o niczym. Mimo to porównując tę książkę z innymi można zauważyć, że warsztat autora się poprawił. Nie twierdzę, że ta powieść napisana jest okropnie. Nie jest świetna! Tylko trudno przestawić się na tyle komentarzy walniętych w jedno zdanie.
Mimo wszystko Szukając Alaski szybko się czyta, wplątujemy się w wir wydarzeń, z których nie da się wyjść. W czasie czytania najdzie nas wiele przemyśleń, co jest chyba bardzo charakterystyczne dla twórczości Johna.

"Ostatnie słowa Thomasa Edisona to: Tam po drugiej stronie jest bardzo pięknie. Nie wiem, gdzie to jest, ale wierzę, że jest gdzieś ta druga strona, i mam nadzieję, że jest tam pięknie."

Co mogę powiedzieć o postaciach? Urzekli mnie samymi sobą.
Każdy z nich inni, nieidealni. Każdy z inną sylwetkę, różnej narodowości i z głupimi nawykami. To wszystko sprawia, że aż trudno jest nie związać się z nimi choć trochę. Pokochałam Milesa, Pułkownika, Takumiego i Alaskę. Każdy z nich jest rąbnięte na swój własny sposób, a czytanie wymiany zdań między nimi przyprawia o ból policzków ze śmiechu.
Oczywiście pojawia się o wiele więcej różnych bohaterów, którzy niby nic nie wnoszą do fabuły, ale jednak ją podkoloryzują.

"- Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz. Kupiono cię na wyprzedaży i na wyprzedaż powrócisz."

Podsumowując: Szukając Alaski nie jest wspaniałym arcydziełem, jednak czytając ją po raz kolejny przeniesiemy się w świat wykreowany przez autora. Wyniesiemy pewną życiową lekcję, przyprawi ona nas o chwilę przemyślenia, o zatrzymanie się na sekundę i pomyśli "A co z moim Wielkie Być Może?". Pomyślimy o tym, czym naprawdę jest życie oraz czy wykorzystujemy je w stu procentach.
Spędzimy wspaniałe chwile, które nawet trochę nas wzruszą. Zobaczymy czym naprawdę jest przyjaźń i ile w stanie jest znieść człowiek.
Książka napisana jest prostym językiem, przez co czyta się ją szybko. Jak raz się usiądzie to nie będzie można się od niej oderwać.
Jeśli chodzi o ekranizację, to chętnie bym ją obejrzała. Jestem ciekawa, jak wszystko zostałoby przedstawione na ekranie.






16 komentarzy:

  1. Uwielbiam książki Greena, a to zdecydowanie jedna z lepszych jego autorstwa. Uwielbiam ją ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiązkę dopiero będę czytać :) Mam nadzieje, że mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam "Szukając Alaski", ale mam na nią ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze żadnej powieści pana Greena. Zainteresowała mnie "Szukając Alaski". :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że ta książka będzie równie dobra jak "Papierowe miasta". Oraz nie tak zła jak " 15 razy Katherine" :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobra.. chyba czas nadrobić zaległości i w końcu przeczytać jakąś książkę tego autora. :)
    books-culture.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Pozycja obowiązkowa, ale kiedy się za nią zabiorę to już inna sprawa... ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na mnie "Szukając Alaski" zrobiło wieksze wrażenie niż na Tobie, bardzo mi się ona spodobała i jest wg mnie jedną z lepszych tego autora :)
    myslamipisane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy ja w końcu wezmę się za tego Greena?! Przydałoby się, jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię książki Greena. Tej jeszcze nie czytałam. Mam nadzieję, że to się zmieni!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię tą książkę, mimo, że pokazuję, iż nastolatkowie na studiach tylko piją i ćpają. Z jednej strony mnie wkurzała, ale z drugiej urzekła. Do tej pory nie mogę jej zapomnieć... ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Całkiem fajna powieść, wolę jednak inne jego książki :D

    Obserwuję! : )
    http://bookocholic.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo doceniam ksiażki, które uczą czegoś swoich czytelników. Dlatego też sięgnę i po "Szukając Alaski"

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę ją w końcu przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam w planach zaznajomić się z twórczością Greena, bo jak na razie czytałam tylko GWN ;)

    OdpowiedzUsuń